podkładki powstały w okresie Świąt Bożego Narodzenia, jeszcze czeka je jedno lakierowanie, ale korzystając z wiamrę znośnego światła dzisiaj, postanowiłam je obfocić takie niedokończone ;)
słoneczny łikendos, pierwsza wycieczka rowerowa, kilo truskawek, których cena nie stawia pod znakiem zapytania domknięcia domowego budżetu i od razu lepiej na duszy ... uświadomiłam sobie, że nie pokazałam mojej osobistej herbaciarki :)
w zeszłym roku jeszcze dorobiłam kilka decu-koralików pasujących do posiadanej bransoletki, oraz ukulałam kilka filcowych kulek i w końcu udało mi się je nawlec i zrobić korale :)
był konkurs (o tutu), konkurs się skończył, więc pokazuje moje misie ... plan był taki: misiowa choinka - do tych dwóch baniek miały powstać misie szyte i filcowy i coś mi tam jeszcze po głowie łaziło ... ale brakło siły i czasu (ochoty nie brakło, ale została skutecznie zagłuszone przez braki powyższe)
kartek koniec ... mam ich dość a mój małż ma dość bałaganu jaki zrobiłam w związku z ich produkcją :( jego cierpliwość została wystawiona na poważną próbę, ale przeżyliśmy oboje ...
teraz pora na inne przyjemności ... takie jak np.: bańki :D
pierwsza: motylkowa, a na resztę nie wiem czy mi starczy czasu .... aaaa !
Moja Mama nie spełniona ogrodniczka wyhodowała z pestki cytrynę .... dostałam ja jak opuszczałam rodzinny dom ;) blisko 2 lata temu :D i od tych prawie 2 lat przymierzałam się do zrobienia jej jakiegoś przyjaznego domku (cytrynce, nie mamie ;) ), w końcu się udało. Moje pierwsze podejście do kraka dwu składnikowego, nie wyszło tak jak sobie wyobrażałam, ale nie jest chyba bardzo źle ...
na craftladies zakończył się konkurs pt. "majowe ogrody", udział w nim wzięłam :) moja konkursowa praca to komplet: decu-bransoletka i korale decufilcowe ... filcowe kulki jeszcze odrobinkę krzywe, ale bardzo mi się podoba ich wytwarzanie ;) więc ćwiczę i może w końcu będą okrąglutkie :D
zebrałam się w sobie i udało mi się zrobić 2 (tak, tak słownie dwie :D ) decu-pisanki, z czego jedna się trochę uszkodziła ... cóż chyba zabiorę się za kartki świąteczne, bo jaja
widać mnie nie lubią :(
(kolory szarobure w rzeczywistości bardziej nasycone chociaż zdjęcia robione w najjaśniejszej porze dnia, ale dopóki nie będzie słonka, to cienko widzę zdjęciowanie u mnie w domu :( ... uroki mieszkania na parterze)
jednym z moich postanowień noworocznych było uszczuplić mój zapas serwetek, czyli szlaban na kupowanie nowych... walczę ze sobą, jestem bardzo dzielna, ale czasami nie daje rady ... chwila mojej słabości to ten motyl, który przysiadł na zapiskowym obrazku ;)
mam ogólny spadek formy nastroju i wszystkiego co może pod wpływem aktualnej aury spaść :( moje decu próbki poszły w odstawkę, gdyż po pracy opatulam się w koc, wtulam w fotel i czekam na męża, mam zaczętą robótkę hafciarską więc nie do końca nic nie robię, ale czasami mam wrażenie ze moje ruchy są 2 razy wolniejsze niż zazwyczaj ... no dobra kończę marudzenie, i trochę wiosny sprzed kilku dni zarządzam