wtorek, 20 października 2009
wyzwanie ...
we wrześniu odważyłam się zgłosić do wyzwania robótkowego ( taka fajna zabawa na ulubionym forum ) dostałam od Fairy trochę filcu, fimo, serwetkę i drewienko, miałam zrobić naszyjnik lub bransoletkę. Udało mi się zmajstrować coś takiego:
niedziela, 18 października 2009
Tilda
dzisiaj krótko ... chociaż nieładnie się chwalić, to muszę, bo bo skaczę z radości udało mi się zdobyć te książki :

są wprawdzie po niemiecku, ale cóż, może mnie to zmobilizuje i zacznę coś robić z tym językiem ;P a na razie stworzyłam ... ale o tym następnym razem bo muszę dochować tajemnicy jeszcze przez chwilkę
są wprawdzie po niemiecku, ale cóż, może mnie to zmobilizuje i zacznę coś robić z tym językiem ;P a na razie stworzyłam ... ale o tym następnym razem bo muszę dochować tajemnicy jeszcze przez chwilkę
piątek, 11 września 2009
konkurs kwiatowy i xxx
kwiatki, kwiaty ... były tym razem tematem konkursu u craftladies
wyhaftowałam krzyżykami róż kilka, mam teraz bransoletkę, której muszę strzec jak oka w głowie, bo kilka sroczek się na nią czai ;) poświęciłam jej cały sierpień i na prawdę jestem zadowolona z efektu
wyhaftowałam krzyżykami róż kilka, mam teraz bransoletkę, której muszę strzec jak oka w głowie, bo kilka sroczek się na nią czai ;) poświęciłam jej cały sierpień i na prawdę jestem zadowolona z efektu
czwartek, 10 września 2009
wtorek, 8 września 2009
powidła
powidła, powidła, powidła ... śnią mi się już bo przerabiam prawie codziennie 2 kg śliwek, ale zapasy na zimę trzeba zrobić :D no i taki słoiczek to miły podarek jak się idzie do kogoś w odwiedziny :) ponieważ jestem małym leniuszkiem mój przepis na powidła jest baaardzo nie skomplikowany:
bierzemy 2,5 kg. śliwek, usuwamy z nich pestki, wsadzamy do garnka, zasypujemy 0,5 kg cukru, dodajemy łyżkę octu, zostawiamy na 12 godzin, a następnie na małym ogniu gotujemy około 3 godzin, nie mieszamy, ładujemy do słoiczków i gotowe :)
wypróbowałam też przepis szajajaby ... smakuja jak śliwki w czekoladzie :D super
czwartek, 3 września 2009
ostatnie dni wakacji
w przedostatnią sobotę wakacji wyciągnełam moje siostry z całym dobytkiem ( czyt. mąż i dzieciaki ) w cudowne miejsce w Beskidzie Sądeckim, w prawdzie pogoda średnio dopisała, ale było fajnie :D i korzystając z okazji chciałam zareklamować Cyrle - tu naprawdę czas biegnie innym torem ;)
Żeby nie było goło to kilka zdjęć proszę bardzo:
Kawałek widoku z podejścia, troche zachmurane no ale cóż siła wyższa ...

wrzosy

Cyrlowe naleśniki - pycha!

i Cyrlowe kwiaty
Żeby nie było goło to kilka zdjęć proszę bardzo:
Kawałek widoku z podejścia, troche zachmurane no ale cóż siła wyższa ...

wrzosy

Cyrlowe naleśniki - pycha!

i Cyrlowe kwiaty
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
cytryna
Moja Mama nie spełniona ogrodniczka wyhodowała z pestki cytrynę .... dostałam ja jak opuszczałam rodzinny dom ;) blisko 2 lata temu :D i od tych prawie 2 lat przymierzałam się do zrobienia jej jakiegoś przyjaznego domku (cytrynce, nie mamie ;) ), w końcu się udało. Moje pierwsze podejście do kraka dwu składnikowego, nie wyszło tak jak sobie wyobrażałam, ale nie jest chyba bardzo źle ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


